Miesiąc: styczeń 2012

  • DOROTA KROWICKA I GRZEGORZ GRABLEWSKI ZWYCIĘZCAMI GRAND PRIX 2011!

    Czy kiedykolwiek w historii WKB o zwycięstwie w corocznym Grand Prix decydował jeden punkt? To pytanie do klubowych historyków. A tak właśnie stało się tym razem. To jedno, szczęśliwe oczko więcej udało się zdobyć Grzegorzowi Grablewskiemu. Spokojniejsza mogła być Dorota Krowicka. Ona wśród pań konkurencji w tym roku nie miała. A dodatkowo zgarnęła ufundowany przez zarząd piękny puchar za wygraną w klubowych mistrzostwach w maratonie.

    Rywalizacja o końcowy triumf była szalenie zacięta. Dość powiedzieć, że trzeciego na finiszu Marka Gadzińskiego od triumfatora dzieliło ledwie 8 punktów. Czwarty rok temu Wiesław Kuźma, choć najwyższy stopień podium przegrał o włos, odbierając puchar za II miejsce zaprotestował przeciwko traktowaniu zwycięstwa Grzegorza Grablewskiego jako szczęśliwe. – To był jeden punkt, może i szczęśliwy, ale w przekroju całego sezonu jak najbardziej zasłużony. Gratuluję serdecznie Grześkowi – powiedział. Taka postawa zasługuje na słowa uznania.

    Nasz nowy mistrz jest jednym z młodszych klubowiczów. Ma 36 lat, a z zawodu jest doradcą podatkowym. Na wysokim poziomie biega już od czterech lat, szansę na zwycięstwo w naszym rankingu miał już w minionej edycji (ostatecznie zajął 2.miejsce). W tym roku błyszczał formą od początku sezonu. Trudny półmaraton w Sobótce pokonał w nieosiągalnym dla większości czasie 1:22:51. Później padły jeszcze życiówki w maratonie (2:54) i na 10 km (36:42). – Spodziewałem się, że będę wysoko – przyznał Grzegorz po dekoracji. – Wiedziałem jednak, że punktów mam mniej niż w zeszłym roku, bo nie startowałem w biegu najlepiej punktowanym – Maratonie Wrocław. A szkoda, bo pogoda tego dnia była idealna dla mnie. Mocno liczyłem na miejsce w pierwszej trójce, ale raczej nie nastawiałem się na zwycięstwo. Najbardziej szokująco wygląda zagęszczenie na podium. To naprawdę mogła być kwestia sekund w jakimś jednym biegu, lub kwestia szczęścia, że akurat ktoś mocny z mojej kategorii gdzieś nie wystartował. To trochę tak, jak wtedy, gdy rywalizacja w maratonie rozstrzyga się na ostatnich metrach – obrazowo ocenił najlepszy biegacz Piasta.

    Nadmieńmy, że oprócz startów w zawodach, Grzesiek był też w minionym roku autorem nie lada wyczynu. W czerwcu, w ciągu czterech dni, z plecakiem na plecach, przebiegł 237 km po Karkonoszach, zaliczając wszystkie najważniejsze i zarazem najtrudniejsze miejsca. Relacja z tej niecodziennej wyprawy znajduje się na naszej stronie: klik

    Grzegorz, choć także w maratonie postępy uczynił niemałe, musiał w tym roku jeden puchar oddać. Mistrzem klubu w maratonie został najlepszy maratończyk wśród aktorów (i najlepszy aktor wśród maratończyków) – Marian Czerski. W pamiętną upalną, wrześniową niedzielę nasz as uzyskał w Hasco-Lek Wrocław Maratonie czas 2:55:52.

    Dorota Krowicka w rankingu zebrała w tym roku aż 2184 punkty. Nad drugą w klasyfikacji, znakomitą weteranką,  Iwoną Stankiewicz uzyskała prawie 100 „oczek” przewagi. Dodatkowo prymat udokumentowała swoim wynikiem w Mistrzostwach WKB w maratonie. Czas 3:33, uzyskany w morderczych wręcz warunkach, budzi szacunek. – Jak to się robi? – dopytywał się prowadzący ceremonię rozdania nagród Kuba Horbaczewski. – Biega się, po prostu – odpowiedziała skromna triumfatorka.

    Osobne brawa należą się naszej sekretarz, Danie Pilarz-Małkiewicz, która jako jedyna pracowała przy organizacji wszystkich 6 klubowych imprez, a pomimo tego znalazła jeszcze siły, by wskoczyć na najniższy stopień podium w rankingowym współzawodnictwie. I wszystkim naszym paniom życzymy co najmniej takich samych wyników i tylu sił w nowym roku.

    Pełne wyniki rankingu Grand Prix 2011 dostępne są na naszej stronie – klik