Kiedy padło hasło, żeby zasłużony, przeciekawy, acz katorżniczy dla wielu, Maraton Ślężański przekształcić w klasyczny półmaraton, a nasz klubowy kolega Antoni Stankiewicz zaproponował, żeby WKB Piast w ramach tej właśnie, nowej imprezy rozgrywał swoje wewnętrzne mistrzostwa, nie zastanawialiśmy się długo. Wszak Sobótka przez wielu zwana jest najdalszą (ale i najpiękniejszą!) dzielnicą Wrocławia, a pod Wieżycą i Radunią „Piastowicze”, ci z miasta wielkiego, i ci z tego mniejszego, biegali od początku lat 80. Wielu z obecnych klubowiczów nie było jeszcze na świecie, kiedy w 1983 roku Edward Kaszuba, Maciej Głowacki i kilku innych do dziś wiernych Piastowi, startowało z rynku w Sobótce, by po 42 kilometrach zmagań z dystansem i słońcem zameldować się na linii mety usytuowanej pod wrocławskim ratuszem. Tamte pionierskie maratony i późniejsze zmagania z krótszym, bo 32-kilometrowym, ale zgodnie nazywanym najtrudniejszym z krajowych maratonów – Maratonem Ślężańskim, do dziś żywe są we wspomnieniach uczestników tamtych wydarzeń. To nie my odkryliśmy Sobótkę w 2008 roku – my tam mieszkaliśmy, biegaliśmy, trenowaliśmy i uczestniczyliśmy w sportowym życiu tego urokliwego miasteczka od lat. Jak więc mogliśmy swoje mistrzostwa zorganizować gdzie indziej?
20 marca 2010 roku z z sobóckiego Rynku wystartowało niemal tysiąc zawodniczek i zawodników. To był piękny wynik, ale nas najbardziej cieszyło co innego – niemal co dziesiąty spośród nich był członkiem WKB Piast!

Dokładnie 50 „Piastowiczów” wzięło udział w VII Mistrzostwach WKB Piast w Półmaratonie. Do 83 uczestników z 2011 r. było daleko, ale walka rozgorzała zacięta. Po raz trzeci w historii, by wejść do pierwszej 10-tki klubowego czempionatu należało złamać barierę 1:30. A żeby wygrać? A żeby wygrać należało wyprzedzić na trasie naszego nowego mistrza – Roberta Włodarczyka, który osiągnął czas 1:20:19. Co znaczy ten wynik, dowiedzieliśmy się wertując klasyfikacje – tego dnia na sobótczańskich pagórkach pobiec poniżej 1:20 zdołało jedynie 25 osób! Dwadzieścia pięć z 3281 uczestników. Robertowi udało się także o 6 sekund poprawić klubowy rekord trasy, który od 2011 roku dzierżył Piotr Chodorski. Ustępujący Mistrz walczył o swój czwarty z rzędu triumf z całych sił, osiągając na mecie świetny czas 1:23, ale tym razem prawo serii musiało ulec doskonałemu przygotowaniu rywala. Gratulowaliśmy Robertowi i zastanawialiśmy się, czy Piotr powalczy jeszcze o odzyskanie korony. Wszak stać go na to, żeby ślężańską trasę pokonać poniżej 1:20.