Tak tak, czas leci. Kiedy Antoni Stankiewicz, nasz zasłużony klubowicz i animator sportu biegowego z Sobótki, zwrócił się z propozycją, aby nowo powstały półmaraton pod Ślężą stał się jednocześnie naszymi wewnętrznymi, klubowymi mistrzostwami, podchodziliśmy do sprawy z ostrożnym optymizmem. Bo to jednak nie Wrocław, jeszcze niemal zima, nie wiadomo jak z frekwencją, czy formuła się sprawdzi… Ale zaryzykowaliśmy. I warto było! Bo pod Ślężą jest klimat do biegania – jak zgrabnie ujął to kiedyś Maciek Głowacki w dolnośląskiej prasie. Udowodniliście to już pięciokrotnie, za każdym razem stając na sobótczańskim Rynku w sile niemal stu ludzi. Oprócz wojska stanowiliśmy i nadal stanowimy najliczniejszą zorganizowaną grupę na tym biegu. Koniec marca za pasem – pora szykować się na kolejną walkę z Przełęczą Tąpadła.