Partnerzy biegowi:

Treningi 2014
Trenuj z Nami

Wropak


Tryumf - Najpiękniejsze trofea sportowe

Sklep sportowy
Athletics Forever


Fundacja
Fundacja WROACTIV

Biegamy we Wrocławiu



WKB PIAST

WKB PIAST

OLA ŻELAZOWSKA I DOMINIK SAMOTIJ WYGRYWAJĄ I PÓŁMARATON RĘDZIŃSKI (WYNIKI)

Chodorski-Rędzin2014Dokładnie 511 osób dobiegło do mety premierowego Półmaratonu Piastowskiego rozegranego 25 października 2014 r. w Lesie Rędzińskim we Wrocławiu. Pięknie Wam dziękujemy za udział, za walkę na trasie i wspaniałe wyniki, które – wziąwszy pod uwagę porę roku i niełatwą trasę – przeszły nasze oczekiwania. To był rekordowy bieg pod względem frekwencji w całej, niemal 25-letniej, historii naszego klubu. Rekordowy był też wysiłek organizacyjny. Dość powiedzieć, że była 5 rano, kiedy wiceprezes, Wojtek Smagała, zaczął rozwieszać tablice informacyjne tuż za wrocławskimi Osobowicami, była zaś 5 po południu, kiedy ostatni z nas, już po zwinięciu sprzętu i uprzątnięciu polany, meldowali się w domach.  Wszystkim Piastowiczom, którzy pomogli oraz wolontariuszom (zwłaszcza gimnazjalistom) – serdecznie dziękujemy! Mimo takiego wysiłku nie ustrzegliśmy się błędów. Na szerszą relację przyjdzie jeszcze czas, teraz, na gorąco, chcieliśmy przeprosić przede wszystkim drugą wśród kobiet, panią Patrycję Kowalczyk z Wrocławia, którą system komputerowy pominął w wydrukowanej przed dekoracjami klasyfikacji OPEN kobiet. Co gorsze, pomimo iż prawidłową klasyfikację znało mnóstwo osób, nikt tego nie zauważył w trakcie ceremonii, nikt, włącznie z samą zawodniczką, nie zwrócił uwagi podczas wyczytywania trzech najlepszych pań… Rozgoryczenie młodej biegaczki doskonale rozumiemy. Wyniki można poprawić, można wręczyć puchar, pamiątkową paterę, można zwolnić z opłaty startowej za rok i uczynić jeszcze kilka gestów, ale tego, co najcenniejsze, czyli chwili radości na podium nie da się już zwrócić. Pomimo iż pomiar czasu oraz feralną klasyfikację sporządzaliśmy nie my, a firma zewnętrzna – wynajęta do obsługi informatycznej zawodów – to my firmowaliśmy bieg swoją marką i w związku z tym raz jeszcze bardzo przepraszamy.

Zwyciężyli – i tutaj już żadnych przykrych niespodzianek nie było – Dominik Samotij z Wrocławia, który jako jedyny przekroczył linię mety w czasie poniżej 1:20 (1:17:56), a wśród pań Ola Żelazowska z Pro Run Wrocław (1:36:13). Najważniejsze podium uzupełnili: 2. Paweł Pelc (także Pro Run, czas 1:20:04) oraz najszybszy z naszych klubowiczów tego dnia Piotr Chodorski (1:21:28), który dopiero na ostatnich 500 metrach zdołał oderwać się od świetnie dysponowanego w tym sezonie Andrzeja Hazubskiego z Trzebnicy. Najszybszą trójkę pań, oprócz Żelazowskiej i wspomnianej Kowalczyk (ustanowiła życiówkę – 1:42:42) , uzupełniła Joanna Bartoszek-Kunecka z Ratowic (1:44:34). Specjalne wyróżnienie oraz gratulacje od Prezesa WKB Dominika Krumina, wraz z życzeniami jeszcze długich lat w zdrowiu, otrzymał nasz nestor, jedyny 80-latek, który wystartował i ukończył półmaraton, pan Marian Pawlaczyk (rocznik – uwaga – 1934!). Wszystkim medalistom oraz tym, którzy powalczyli z granicą własnych możliwości – serdecznie gratulujemy!

I PÓŁMARATON RĘDZIŃSKI (WYNIKI OPEN)

RĘDZIŃSKA PREMIERA PO PIASTOWSKU

LasRędzińskiTo będzie szczególny bieg. Nie tylko dlatego, że pierwszy, historyczny. Jeszcze nigdy w dziejach WKB nie zorganizowaliśmy sami klasycznego półmaratonu, jeszcze nigdy też nie zgromadziliśmy na starcie tylu uczestników. Już dziś mamy ich na liście ponad 800, a ilu będzie 25 października? Sami nie wiemy, bo wciąż zgłaszają się nowi. Z Wrocławia, z okolic, z całego Dolnego Śląska i nie tylko. Już jest kolorowo! Najciekawszą przynależność klubową podała pani Katarzyna Gajowska (numer 438 na liście startowej). Zauważamy i doceniamy – kreatywność oraz pozytywne nastawienie. Bo o to w gruncie rzeczy w naszym premierowym półmaratonie chodzi. Nie oszukujmy się, ani leśne dukty, ani pora roku, nie będą sprzyjały rekordowym czasom. Odwrotnie, tym razem co innego będzie atrakcją. Pytających nas, czy w Lasku Rędzińskim są dziki, informujemy: tak, są, ale dzięki temu pobiegniecie szybciej.

Jeżeli ktoś zamierza narzekać, że tylko 2 km asfaltu, że trasa wolna, w lesie szyszki, tu błotko, tam kałuża, na dworze chłodno, mży, a z liści kapie na głowę – oczywiście może. Ale takich tutaj nie ma. Już dawno zapisali się na inne biegi. Tych, którzy chcą się pościgać, a przy okazji pełną piersią pooddychać jesiennym aromatem lasu, igliwia – towarów w sercu wielkiego miasta tak deficytowych – serdecznie zapraszamy!

I bez tego zresztą zanosi się na rekord. Ten rekord już padł, mówiąc precyzyjniej. Na tydzień przed startem na liście startowej mamy już ponad 800 nazwisk! To wielka sprawa dla naszego klubu. Robiliśmy już Bieg Hauptmanna (10 km), gdzie pobiegło niespełna 400 osób, zorganizowaliśmy w tym roku fantastyczny bieg na szczyt SKY TOWER, gdzie limit wyniósł 500 biegaczy, jednak tutaj zapowiada się na wynik w okolicach tysiąca zawodników! Czy ten tysiąc padnie? Nie napalamy się. Już jest pięknie. Tym niemniej – przybywajcie. Niech o nas usłyszą (a usłyszą – mamy już umowę o patronat z Radiem Wrocław. Pozdrawiamy radiowców!). A może w tym szczególnym czasie, na samym finiszu wyborczej kampanii, także lokalni politycy i kandydaci na nich, zauważą, że we Wrocławiu istnieją też inne kluby poza WKS Śląsk…?

Wystarczy rzut oka na naszą listę startową, by przekonać się, że nie tylko istnieją, ale i powstają coraz to nowe. Mamy chyba reprezentantów wszystkich biegających stowarzyszeń, klubów i klubików Dolnego Śląska. Oczywiście, wystawiamy i my solidną reprezentację. Pomniejszoną co prawda o kilkunastu zaangażowanych w organizację działaczy, jednak broni nie składamy i powalczymy! Honorowy numer 1 zarezerwował sobie sam prezes, Dominik Krumin. I takie też miejsce musi zająć. Obowiązuje zakaz wyprzedzania. A tak poważnie, czy Dominik pobiegnie, czy nie, jak zwykle zależy od ilości obowiązków szefa. Macie więc szansę. On już i tak wygrał – wszak idea tego biegu jest jego autorskim pomysłem. Mamy Wojtka Smagałę, młodego i energicznego wiceprezesa, na którego w razie czego zrzucimy co trzeba (obaj to roczniki ’81 – pokażcie nam drugi tak młody zarząd klubu w Polsce!). Jest zawsze „szybkobiegający” Robert Włodarczyk, Damian Frankowski (oczywiście z Elą), Marek Gadziński, który jest tak skromny, że nawet własne nazwisko wpisał małą literą (znowu Krysia będzie krzyczeć…), a nasz niezniszczalny komandos Artur Warwas chyba zapragnął wygrać klasyfikację… 100-latków (jak dotąd jako jedyny podał rok urodzenia 1900. Arturze, uważaj na serce! Kiedy ze wschodu wieją zimne wiatry, żołnierskie, mężne serca są nam bardzo potrzebne!).  Maciej Głowacki, aktualnie zabiegany wokół organizacji Mityngu Weteranów LA, już pytał o której godzinie start, więc jest szansa, że zdąży i członek-założyciel WKB będzie z nami. To ci z górnej połówki, ale możemy już dziś zdradzić, że początkującym i celującym w złamanie 2:30 pomoże nasz pacemaker, Marek Poloczek. Jak poznacie Marka? Spokojnie, to on was pozna. Marek jest jak Chuck Norris.

Odpowiedzi na wszystkie regulaminowe pytania znajdziecie TUTAJ. Trasa ma dwie pętle, będzie pilot i oznaczone kilometry, każdy dostanie koszulkę, sportowe skarpetki, batonik Czystoziarnisty Whole&Pure, a po biegu serwujemy grochówkę, kawę (Idee Kaffee) i gorącą herbatę. „Prąd” we własnym zakresie. Panel zapisów czynny będzie do 23 października. Klubowicze z opłaconą składką płacą tylko 20 zł, pozostali – 40, niezdecydowani, w dniu biegu – już 60. Decydujcie się zatem, po co przepłacać?
ZGŁOSZENIA INTERNETOWE

Czekamy na Was! Jak wieść niesie – w Rędzińskim Lesie.

P.S. Specjalne pozdrowienia dla naszego klubowego kolegi, Darka Woyczyńskiego, który – już w nowych, wielkopolskich barwach (ale Piastowiczem jest się całe życie!) – zgłosił się, wraz z towarzyszką, do naszego biegu. Jeśli ktoś z Was zdoła go dogonić na trasie (nie będzie to łatwe), pozdrówcie serdecznie – to człowiek, który przez ostatnie 5 lat zostawił mnóstwo swojego czasu, zdrowia i pieniędzy pracując przy organizacji wszystkich klubowych biegów. Sam nie biegał, żebyście wy mogli biegać. Darku, pamiętamy, pozdrawiamy!

Nasi sponsorzy:

antex-logo

 

 

logo_Idee Kaffeetryumf

 ogniwo PanKręgosłup

 

logo_prw_podluzny_bezczestotliwosci

Sukces Memoriału Adama Palichleba

Fot141004-1.GPŚ21,8Trudne wyzwanie, jakiego podjął się Klub Biegacza Sobótka zakończyło się sukcesem. Sobótka była dotychczas miejsce rozgrywania wielu biegów (m.in. 10 pierwszych edycji Maratonu Wrocław rozgrywanych jako Maratony Ślężan) włącznie z bardzo trudnymi Maratonami Ślężańskimi na trasie 33,3 km wokół całego Masywu. Tym razem, dwa tygodnie po sukcesie 2. Sobótczańskiej Dziesiątki (577 osób na mecie, rekordy trasy open i kobiet oraz mistrz Europy Adam Kszczot w roli „zająca”), KB Sobótka podjął się kolejnego dużego wyzwania. 1. Górski Półmaraton Ślężański, jako Memoriał Adama Palichleba miał nie tylko uczcić pamięć najlepszego w historii członka-założyciela KB Sobótka, ale i stanowić wyzwanie dla najtrudniejszych w Europie biegów górskich.
W osiągnięciu pierwszego celu pomogła rodzina Adama. Biegająca wdowa Ewa Palichleb wraz z ich biegającymi dziećmi Niną i Przemkiem włączyli się w trud organizacji biegu od samego początku aż po dekorowanie najlepszych i porządkowanie trasy.
Od soboty 4 października 2014 r., co roku na trudnej, selektywnej trasie – o długości 21,8 km wiodącej spod Domu Turysty na przełęczy pod Wieżycą przez Ślężę (718 m npm), Radunię (573 m npm), Ślężę i z powrotem na miejsce startu – zarówno członkowie KB Sobótka, jak i wszyscy i inni uczestnicy biegu honorować będą pamięć swego przyjaciela i kolegi z biegowych tras.
Pierwszy Memoriał był wyzwaniem zarówno organizacyjnym, jak i sportowym dal wszystkich uczestników imprezy. Dzięki staraniom wielkiego propagatora górskiego biegania pełnomocnika PZLA, pomysłodawcy Maratonów Ślężańskich i europejskich sztafet biegowych Andrzeja Puchacza udało się zaprosić czołówkę najlepszych polskich biegaczy górskich zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn. Przepustką do stanięcia na podium Memoriału były medale, także i złote mistrzostw Polski w biegach górskich i maratonie oraz lokaty w pierwszych dziesiątkach najważniejszych światowych imprez górskiego biegania.
Nie zawiodła i frekwencja, bo do mety dotarło ostatecznie 324 osoby (w tym 52 panie). Wyniki, jakie uzyskali zwycięzcy Marcin Świerc (Lisowice, były komandos i zawodnik KB Meta Lubliniec), tegoroczny mistrz Polski w górskim półmaratonie 1:38.49 i 19. na mecie Dominiki Wiśniewskiej-Ulfik (Zabrze) – 2:06.35 będą trudne do pobicia, a obydwoje o dobrych kilka minut wyprzedzili następnych w klasyfikacji Daniela Wosika z Kunowa – 1:42.04 i Piotra Hercoga z Pasterki – 1:45.55 oraz Danuty Piskorowskiej – 2:11.59 i Agaty Litwin (obydwie Wrocław) – 2:19.55.
Jak zwykle w Sobótce uhonorowano także najlepszych z gminy Sobótka oraz powiatu wrocławskiego. W obu klasyfikacjach triumfowali biegacze KB Sobótka: Krystian Ogły (5. na mecie) – 1:57.49 i piąta wśród pań Joanna Drewnicka-Ogrodnik z Przemiłowa – 2:22.45, którzy byli najczęściej dekorowanymi osobami, bo wygrali także swoje kategorie wiekowe M-30 i K-40. Tradycją biegów (także Półmaraton Ślężański, najbliższy 8. – 21 marca 2015 r., w br. na mecie 3.281 ; 3. Ślężański Bieg Młodzieżowy w czerwcu 2015 r. i 3. Sobótczańska Dziesiątka – we wrześniu 2015 r., w br. 577) organizowanych przez KB Sobótka poza dobrą organizacją i masowym włączaniem do pracy młodych wolontariuszy było bardzo efektywne wykorzystanie pobranej opłaty startowej, tym razem poza bogatym pakietem startowym z efektownymi koszulkami i wzmacniającymi żelami, były na mecie duże porcje gołąbków, duży wybór napojów regenerujących i ręcznie wypalane medale.

ŚwiercNaTrasieZwycięzca – Marcin Świerc na trasie

WiśniewskaWLesieNajlepsza wśród pań – Dominika Wiśniewskia-Ulfik


AdamPalichleb1964-2014Adam (na zdjęciu podczas dekoracji za 4. miejsce Grand Prix WKB Piast 2012) zaczął biegać będąc już dojrzałym, ponad 40-letnim mężczyzną, pracującym na stanowisku strzałowego w SKALIMEX-ie. Pokazał talent do biegania pokazał na mecie trudnej trasie półmaratonu w Jaworze, gdy przybiegł tuż za jednym pionierów sobóckiego biegania Antonim Stankiewiczem. Za namową Antka zapisał się do WKB Piast i już w naszych barwach odnosił sukcesy, m.in. podczas półmaratonu w niemieckim Bitterfeld, gdzie zszedł poniżej 1:25. Szybko robił postępy i kiedy współtworzył Klub Biegacza Sobótka stał się od razu jego liderem. W 2011 roku przebiegł maraton w 2:58, półmaraton w 1:22, a na 10km zszedł poniżej 37 minut. Na kolejny rekord życiowy liczył w maratonie we Wrocławiu we wrześniu 2012. Na trasie zaczął odczuwać bóle brzucha, ale mimo tego dobiegł do mety w bardzo przyzwoitym czasie 3:07! Wizyta u lekarza, diagnoza i Adam rozpoczął walkę z chorobą starając się nie przerywać biegowych treningów. Jeszcze 13 października 2013 – mimo osłabienia chorobą i kuracją – we francuskim Ferrette pokonał półmaraton w 1:45. Nadal aktywnie pomagał w pracach klubu. Jego śmierć w sobotnią noc 4 stycznia b.r. i pierwsze telefony od naszych sobóckich przyjaciół były dla wszystkich związanych z WKB i KB Sobótka wielkim szokiem.


 Maciej Głowacki
Współpraca: Jakub Horbaczewski

  Zdjęcia: Mirosław i Karolina Krasoń

32 Maraton Wrocław za nami!

WKB Piast 2014

WKB Piast 2014

Stało się! Kolejny wrocławski maraton za nami! Trzeba przyznać, że mimo wielu osób, które nie dotarły do mety, był to jeden z najlepszych występów naszego klubu w tej imprezie. Nasi biegacze zajęli człowe miejsca nie tylko w kategorii drużynowej czy kategoriach wiekowych ale mogą pochwalić się doskonałymi wynikami OPEN! Zacznijmy od najwytrwalszych: Sternalski Michał z czasem 6:06:29 pokazał nam wszystkim prawdziwą klasę! Nie sztuką jest bowiem przelecieć maraton z palcem w nosie na 2:30, tudzież wycofać się jak jeden z czołowych zawodników innego klubu, który widząc, że ma słabszy dzień i nie zejdzie poniżej 3 godzin, wycofał się. Sztuką jest w trudnych chwilach zacisnąć sznurki w butach, powiedzieć sobie „idę dalej! Do końca!” i zdobyć metę jak legendarny grecki żołnierz po wygranej z Persami. Maraton to walka z samym sobą. Wygrywa ją każdy, kto dociera do mety. Niech Michał, Anna Strojwąs czy Józef Maliszewski (5:44:42) świecą przykładem prawdziwego biegacza zwłaszcza dobrym zawodnikom, wycofującym się tylko dlatego, że mają słabszy dzień. A może po prostu ich psychika nie wytrzymałaby ponad 5 godzin na trasie?

WKB Piast znów na podium

WKB Piast znów na podium

Znów na podium klasyfikacji drużynowej! Konkurencja coraz mocniejsza ale i my nie słabniemy! Ponadto konkurencja nie zajęła dwóch miejsc w pierwszej piątce:

Trzecie miejsce na podium wywalczyli nam:
Piotr Chodorski 2:58:40
Marian Czerski 2:55:07
Marcin Piechowicz 3:01:50

Po piętach deptali, zajmując 5 miejsce:
Damian Frankowski
Dominik Krumin
Maciej Wesołowski

 

Gratulujemy wszystkim klubowiczom, zarówno tym, którzy do mety dotarli (gorące brawa między innymi dla Danuty Pilarz-Małkiewicz za doskonały czas i 2 miejsce w kategorii wiekowej czy Henia Załęskiego, który wciąż daje nam przykład prawdziwego biegacza-pasjonata, a nie przeambicjonowanego zawodnika, wycofującego się z gry gdy już się nie opłaca) jak i tym, którzy przypięli numer, założyli buty i przynajmniej próbowali zmierzyć się z dystansem 42 kilometrów: Paulina Chodorska, Ewa Łabuz, Marek Łabuz, Tomasz Karwicki, Marian Pawlaczyk, Andrzej Bora,

Relacja filmowa Pauliny Chodorskiej

oraz niezawodnego Filipa Szejna

Przypominamy, że dla wszystkich, którzy nie są jeszcze na siłach przebiec całego maratonu, już za kilka tygodni organizujemy połówkę. Nieco inną niż te, które już znacie. Zapraszamy!

>>>(REGULAMIN  1. Półmaratonu Piastowskiego  25.10.2014r.)<<<

Nie zapominajmy o kultowym OMW!

OMW

Otwarte Mistrzostwa Wroclawia

Przypominamy, że już w najbliższy weekend odbędzie się drugi z pięciu biegów kultowej serii 22 Otwartych Mistrzostw Wrocławia. 5 lipca pobiegniemy na 5km w „Olimpijskiej Piątce”. Zapisy do biegu tutaj. Więcej informacji znajdziecie na stronie OMW. Jeśli czujesz się rodowitym Wrocławianinem i nie masz biegowych planów usprawiedliwijących Twoją nieobecność na tym lub innym biegu z cyklu OMW, wstydź się! Przynajmniej jeden bieg w roku z cyklu OMW to Twój obowiązek! ;-)
Do serii Grand Prix 5 biegów zaliczany był Półmaraton Wrocławski. Kolejne edycje to:
2. Olimpijska Piątka – 5 lipca
3. Szóstka w parku Zachodnim – 2 sierpnia
4. 32. Wrocław Maraton – 14 września
5. Szczytnicka Siódemka – 18 października

 Podczas zawodów zachęcamy do wzięcia udziału w akcji „Honorowy Dawca Energii Fortum”.

JUBILEUSZOWO W ŚLAD ZA KONIEM – już 22 czerwca!

partynice start„Dziwna nazwa” – napisał jeden z miłośników biegania pod linkiem z regulaminem Biegu Śladem Konia na naszym facebooku. Tak tak, czas leci… Nasi najmłodsi biegacze mogli mieć kilka lat, kiedy partynickie biegowe zmagania, wymyślone przez kol. Maćka Głowackiego, inaugurowaliśmy. Zmienia się i pięknieje Wrocławski Tor Wyścigów Konnych, zmieniają się dyrektorzy, nazwa naszego biegu trwa – i niechaj trwa jak najdłużej, wszak jest to impreza – ewenement w skali całego kraju. Tory wyścigów konnych istnieją jeszcze w Warszawie i Sopocie. Ale tylko we Wrocławiu rozgrywany jest na nim prawdziwy lekkoatletyczny bieg.

Dwa okrążenia toru (czyli niespełna 4,5 km), nawierzchnia trawiasta – jaka konkretnie? – tego tak na dobrą sprawę nigdy się nie wie; trzeba wziąć pod uwagę pogodę oraz to, ile gonitw zostało rozegranych wcześniej. A wokół tłumy kibiców, miłośników sportów hippicznych i nie tylko – to jest właśnie magia Partynic i tajemnica sukcesu tego biegu. Tak było od 15 lat, od czterech, dzięki inicjatywie miejskiego departamentu sportu i zawartemu z naszym klubem porozumieniu, Bieg Śladem Konia został integralną częścią Wrocławskiego Pikniku Olimpijskiego, który właśnie w czerwcu odbywa się na Partynicach. A to oznacza, że wokół każdy znajdzie coś dla siebie. Od sportów zespołowych, po pokazy karate i… morsowania w basenach z lodem. Nie wierzycie? Dwa lata temu furorę zrobiły bobsleje polskiej kadry narodowej, do których można było wsiąść i chociaż przez chwilę poczuć, jak to jest pędzić w lodowej rynnie z prędkością 120 km/h. Co będzie perełką tym razem? Przyjdźcie na Partynice i sami się przekonajcie.

BiegŚlademKonia2012

Zgłoszenia, w biurze zawodów lub za pomocą panelu zgłoszeniowego (aktywny do dnia 19.06.2014r.) na: https://online.datasport.pl/zapisy/portal/form/?zawody=1240 Wpisowe? Symboliczne. 10 zł dla naszych klubowiczów, 15 zł dla pozostałych (30 przy wpłacie w dniu biegu). A co w zamian? Dwa trofea dla najszybszego biegacza i biegaczki, nagrody dla najlepszych w kategoriach wiekowych – to dla wyróżniających się formą. A dla wszystkich: upominki związane z biegiem, a na mecie rozdamy też wam 180 pamiątkowych koszulek. To nie wszystko.

- Zapewnimy stanowisko do masażu wyposażone w dwa stoły do masażu i dwóch fizjoterapeutów. Zawodnicy będą mogli przed startem biegu skorzystać z masażu uzupełniającego rozgrzewkę, a po biegu ze spokojniejszego masażu powysiłkowego – zapewnia pan Bartosz Nowacki, sam też biegacz, na co dzień właściciel gabinetu fizjoterapii i masażu www.pankregoslup.pl. Chcecie skorzystać z darmowego masażu, a może fachowej porady fizjoterapeuty? Zapraszamy!

Czerwcowa pogoda dopisuje, trenujcie, emocjonujcie się maestrią mistrzów na Mundialu, a 22 czerwca widzimy się na Partynicach. Bomba w górę już o 11.15!

15. BIEG ŚLADEM KONIA – REGULAMIN
15. BIEG ŚLADEM KONIA – ZAPISY

SKY RUN – WSPÓLNIE SIĘGNĘLIŚMY NIEBA!

Prawie 500 zawodników na mecie, czterokrotnie więcej widzów, kibiców, zaproszonych gości oraz VIP-ów na imprezach towarzyszących, telewizja, gazety, miejskie portale – a zewsząd pochlebne recenzje. Nadmierna chełpliwość to dla organizatora grzech ciężki, ale dziś, kiedy wszyscy biegający bezpiecznie powrócili już do swych domów, a trudy organizatorskie odespaliśmy, chcielibyśmy w imieniu wszystkich uczestników oraz całego klubu – nie będzie to chyba nadużyciem – serdecznie podziękować tej Wspaniałej Dziesiątce „Piastowiczów”, którzy kosztem wyrwanego z życia miesiąca ten bieg dla nas przygotowali. Zrobiliście, Koleżanki i Koledzy, dobrą robotę dla WKB Piast i dobrą robotę dla biegowego Wrocławia!

Tyle od strony organizacyjnej, jak było sportowo? Część z emocji uwieczniliśmy na zdjęciach (galeria Eweliny Smagały). A o tym jak się biegło, najlepiej niechaj opowie ten, który… wygrał. Od Piotra Ślęzaka (gratulujemy pięknego triumfu!) nazajutrz otrzymaliśmy relację z jego wspinaczki ku SKY-wiktorii. Cieszymy się wszyscy z tego, że wygrał nasz kolega z biegowych tras, chłopak z naszego regionu – tym bardziej zachęcamy do lektury:

Bieg na Sky Tower, czyli niespodziewane zwycięstwo


Około 12:00 do pracy przyjeżdża Paweł Jach, który jest tatą Maćka i dzisiaj dla Maćka rozgrywany jest bieg we Wrocławiu. Pyta co u mnie, a ja odpowiadam mu, że za 2 godziny jadę pobiec sobie na Sky Tower od tak przebiec się. Paweł mi życzy powodzenia i odjeżdża, a ja dalej do 14 pracuje czyli chodzę, obsługuję klientów i nie oszczędzam nóg ;).

O 14:15 wyjeżdżam z pod Sklepu Biegacza i jadę do biura zawodów. Odbieram pakiet, oglądam sobie scenę oraz słucham co mówi prowadzący Maciej Kurzajewski. Po tym wszystkim idę zobaczyć gdzie jest start, jak to wszystko wygląda i z czym się to je ponieważ biegnę pierwszy raz po schodach. Spotykam kolegę Artura, który mówi mi że prowadzi, pytam go o czas ale chyba moje zwoje mózgowe nie dały rady i usłyszałem, że pobiegł 5 minut i ileś tam sekund. Myślę sobie całkiem dobry czas jak na wbiegnięcie na 49 piętro oraz dobieg do pierwszego piętra. Myślę, będzie ciężko poprawić taki czas ale trzeba będzie spróbować.

dam_radeKiedy będę na górze?

Idę na rozgrzewkę. W między czasie rozmawiałem z moim kolegą Piotrkiem, że trzeba będzie lecieć w pałę ale z głową, żeby się nie zakwasić nie wiadomo jak na samym początku. Wracając do rozgrzewki to przebiega ona bez żadnej historii. Robię 3 kilometry i bardziej stresuje się tym wbiegnięciem niż przejmuję, że nie dobiegnę. Ogólnie truchtam spokojnie ale nie czuje jakiegoś poweru. Wracam po rozgrzewce i mówię Klaudii mojej dziewczynie oraz Radkowi, że raczej nic z tego nie będzie. To znaczy wbiec wbiegnę ale na nic się nie nastawiam.

Staję w kolejce do starcu i czekam cierpliwie na około mnie panowie wymieniają uwagi jak biec, co robić, gdzie się złapać i jak się podciągać. Osobiście mam w głowie tylko myśl żeby być już na górze i zjeżdżać na dół. Chce mieć to jak najszybciej za sobą. Staję przed bramką, trzymam rękę na stoperze i czekam na sygnał. 20 sekund dzieli mnie od startu. Czekam, czekam odliczanie od 3 w dół i lecimy! Dobieg do schodów ma jakieś 30 metrów – pokonuję go na pełnej szybkości ślizgając się trochę na kafelkach. Zaczynam wbiegać i szukam jakieś numeracji pięter! Przebiegam już kilka klatek schodowych i dopiero widzę piętro numer 1 myślę sobie o co to chodzi? Jak się później okazało trzeba było pokonać wysokość galerii Sky Tower i dopiero później zaczęły się właściwe piętra. Szczerze powiedziawszy nie jestem w stanie określić Wam ile biegłem, a ile szedłem. Byłem w takim amoku i skupieniu, że nie wiedziałem co się działo. Raz podciągałem się jedną ręką – słabszą lewą a raz dwiema prawą i lewą. Myliły mi się kroki, traciłem trochę na tym, że co jakiś czas zamiast po dwa stopnie pokonywałem jeden ale nie mam pojęcia jak to się działo.

Od 8 piętra czuje, że nie będzie to łatwy bieg. Mijam kolejne osoby w zasadzie zaczynam wyprzedzanie od samego początku. Oprócz tego, że muszę oddychać to dodatkowo krzyczę i proszę aby ludzie odsuwali się na bok. Walczę jak zawsze na każdym biegu ile fabryka dała. Nogi idą, biegną trudno to nazwać czymkolwiek, gorzej jest z płucami te naprawdę odmawiają posłuszeństwa, łykam powietrze i nie jestem w stanie oddychać normalnie. W klatce schodowej jest sporo powietrza ale mimo wszystko czuje się zaduch. Wspinam się daje po drodze mijam co 3 piętra wolontariuszy, strażaków, lekarzy oraz ratowników z tlen. W głowie mam świadomość, że impreza jest naprawdę dobrze zabezpieczona. Na 30 piętrze mijam kolejnego Pana jest cały czerwony i ledwo idzie ale ja dalej idę, biegnę i się wspinam. Nerwowo patrzę na czas. Gdy mija mi około 45 piętra 6 minut jestem trochę podłamany wiedząc ile pobiegł Artur! Wbiegam na metę patrzę na czas a tam 6:22. Chce się położyć choć w myślach wiem, że pobiegłem słabo. Ktoś na mecie krzyknął mi jesteś 9 Piotrek jest naprawdę dobrze. Kładę się na materac puls mam chyba z 250, serce wali jak szalone, przez chwilę nie wiem co się dzieje. Wiem, że muszę ochłonąć złapać oddech i będzie wszystko ok. Odpoczywam, leżę i cieszę się, że już jestem po! Jakież to uczucie gdy możesz odetchnąć z ulgą i już nie musisz mijać kolejnych pięter. Po chwili wstaję i oglądam jak, że cudną panoramę miasta Wrocław. Jestem zachwycony widok jest przepiękny, naprawdę zapiera dech w piersiach. Przed zjazdem jeszcze fotka z Bożydar Iwanow i można jechać windą w dól. Z tego co słyszałem winda jedzie 49 sekund! Niezły wynik.

medal_sky_tower

Zjeżdżamy w dół, idę na miejsce startu. Widzę Artura, który coś do mnie krzyczy. Odpowiadam mu, ze co się tak awanturuje skoro go nie wyprzedziłem :P a on do mnie, że poprawiłem jego czas o ponad 20 sekund. Nagle mnie zamurowało. Pytam go ale jak? Mówiłeś że pobiegłem 5 minut. Na co on zrobił oczy że pobiegł 6. Przekazuje mi informację, że zajmuje 1 miejsce. Ja na to robię oczy i pytam czy „pier…oli”?! Nie wierze mu. Idziemy zobaczyć tablicę wyników i jak byk jest napisane Piotr Ślęzak 1 miejsce open. Dalej do mnie to nie dociera, po prostu tysiąc myśli na sekundę. Jest radość, złość, euforia, wszystko się we mnie kotłuje. Nie wiem co robić. Nosi mnie. Ale nie podpalam się bo do końca biegu jest jeszcze ponad godzina i wiele osób jeszcze może pobiec szybciej. Nie napalam się idę się przebrać, szukam Klaudii i czekamy. Co 10 minut sprawdzam tablicę i czekam, czekam czas się ciągnie. Wybija godzina 17:00 sprawdzam ostateczne wyniki okazuje się, że jestem pierwszy i wygrałem bieg o 1 sekundę! Udało się! Jest euforia i zachwyt! Cieszę się.

Po 17 na czysty przejazd rusza Piotr Łobodziński mistrz świata w biegach po schodach oczywiście biegnie to w 5:09 co dla wszystkich jest kosmosem. Choć i tak uważam, że mój wynik jest zacny biorąc pod uwagę, że nigdy nie wbiegłem na nic wysokiego, nie mam żadnego doświadczenia na tym polu i w ogóle jestem w temacie żółtodziobem. Mimo wszystko uważam, że wygrana zapisze się długo w pamięci wszystkich ponieważ była to pierwsza edycja Sky Tower Run!

piotr_lobodzinskiZ Piotrem Łobodzińskim

Po wszystkim czekam na dekorację :) najprzyjemniejszą część. Wszystko ma bardzo fajny charakter. Bardzo mi się to podobało.

Na koniec chciałbym wszystkim podziękować za wiarę w moje siły szczególnie moje Klaudii, która wierzyła cały czas we mnie. Dodatkowo Radkowi, który mimo, że nie może biegać przyjechał mi kibicować. Także Piotrkowi z Obornik który dodawał otuchy, a także wszystkim za wczorajsze gratulacje, sms-y oraz telefony! Dzięki!

Na koniec kilka zdjęć:

maciej_kurzajewskiMaciej Kurzajewski

bozydar_iwanowBożydar Iwanow

podiumPodium :)

piotr-slezakZ Piotrem Łątką

49 PIĘTER W 1O PUNKTACH, CZYLI SKY RUN – PORADNIK PRAKTYCZNY

FOT. LUKASZ GIZA1. Biuro Zawodów (Galeria SKY, parter, po wejściu od ul. Gwiaździstej kierujcie się w lewo, a od ul. Powstańców Śl. za Mc’Donaldsem po lewej) ruszy o 12:00 i będzie czynne do końca biegu.

2. Pakiet startowy zawiera:
– reklamówka Piotr i Paweł,
– worek na depozyt (dla chętnych),
– numer z chipem (zwrotny DATY SPORT),
– numer pamiątkowy (bezzwrotny, przyczepiany lub wkładany do koszulki razem z w/w.),
– koszulkę (rozmiary były podawane przez zawodników w trakcie rejestracji),
– rogalik z nadzieniem,
– izotonik Neonetu,
– bony zniżkowe (kilka rodzajów),
– ulotka o wstąpieniu do WKB Piast.

3. Na numerze startowym są dwa kupony – jeden na kawę gratis a drugi na 25% zniżki na jedzenie.

4. Start biegu o 14:00 spod wejścia na Punkt Widokowy, co 20 sek. jeden zawodnik.

5. Woda będzie rozdawana przez naszych ludzi na 17, 27 i 49 piętrze.

6. Na mecie na 49 piętrze wolontariusz odbiera numery z chipami. Wręczamy medal oraz odprowadzamy zawodników do windy, którą zjeżdżają na Galerię na +1 piętro. Tam będą masażyści.

7. Na 3,6,9,12,15 piętrze stać będzie po 2 wolontariuszy w razie problemów zdrowotnych zawodników (komunikacja z medykami).

8. Na 20,25,30,35,40,45 piętrze stać będzie po 2 medyków, a na 49 piętrze 2 medyków i lekarz (karetki na poziomie zero przed startem).

9. Przy zawodach pracować będzie dla was w sumie ponad 40 osób.

10. W trakcie biegu i przed nim odbędą się różne konkursy w łezce eventowej (obok Biura), w których przewidziano cenne nagrody do wygrania. Można będzie też skoczyć na poduchy z 6 metrów i skorzystać z masażu.

Wszystkim startującym życzymy stalowych nóg i pary w płucach!

gielda_ubranCzy w Twojej szafie wiszą nieużywane ubrania i akcesoria biegowe?
Czy tęsknie spoglądają na Ciebie gdy wychodzisz z domu na trening?
Czy chciałbyś im dać drugą szansę na poczucie wiatru w splotach?
Jeżeli tak, przynieś je na nasz kiermasz, sprzedamy je, a uzyskane
środki finansowe przeznaczymy na rehabilitację Maćka.
Przyjmiemy wszystkie ubrania i akcesoria, które są w dobrym stanie.
Za duże, za małe, czarne, białe i kolorowe. Nawet te, które nie pasują
już do Twoich butów. Z góry dziękujemy.

Sztafety 2014, czyli I Mistrzostwa WKB Piast w Biegu Przez Kałuże

O tym, że na Morskim Oku wody pod dostatkiem – wiedzieliśmy, ale że przyjdzie rozegrać wodne sztafety… to coś nowego w historii naszego klubu. Od rana, a w zasadzie od kilku dni, deszcz bębnił o szyby i baliśmy się, czy zechcecie w takich warunkach kontynuować piękną tradycję sztafetowych zmagań. Na szczęście chętnych do majowego Dyngusa nie zabrakło. A nasza utalentowana koleżanka Paulina wasze zmagania utrwaliła na krótkim filmie. To piękna pamiątka. Zobaczcie, jak radziliście sobie w pokonywaniu wodnych przeszkód.


Licznik odwiedzin:






WKB PIAST